KĄPIEL I PRYSZNIC

Zabiegi wodne są w medycynie ludowej jedną z najstarszych, najskuteczniejszych terapii, nie lekceważonych również i przez medycynę współczesną. Latem korzystajmy jak najczęściej z kąpieli w rzece, jeziorze czy morzu. W chłodnej wodzie powierzchnia naszego ciała traci ładunki dodatnie, gdyż tak zwana wysoka stała dielektryczna wody powoduje na jego powierzchni zagęszczenie ładunków ujemnych.

Wiosną, jesienią i zimą radzę stosować systematycznie przemienny (zimny i ciepły) prysznic lub „prysznic bioprądowy. Pierwsza metoda natrysku jest dostatecznie rozpowszechniona i nie wymaga specjalnego propagowania. Skoncentruję się więc na drugiej – „prysznicu bioprądowym’. Jego idea zrodziła się z analizy faktu, że najwyższy potencjał i najbardziej wrażliwy na różnego rodzaju bodźce obserwujemy na wewnętrznej powierzchni dłoni i stóp, na których wszystkie części naszego organizmu mają zlokalizowane swoje strefy czuciowe. Jak zatem wygląda ów prysznic bioprądowy?

Rano, tuż po wstaniu z łóżka, a także w ciągu dnia, kiedy tylko poczujemy zmęczenie, stajemy w wannie i robimy natrysk zimną wodą przez 20 sekund wewnętrznej powierzchni każdej stopy, dłoni, a na zakończenie twarzy. Taki prysznic, trwający łącznie nie dłużej jak 2 minuty, znakomicie pobudza i regeneruje cały organizm. Stosuję go systematycznie od kilku lat i mogę potwierdzić jego dobroczynne działanie.

Dlaczego tak wysoko cenię natryski? Ponieważ w 1 gramie zimnej wody znajduje się aż 3,34xl0-’ elektronów, a jej rozpylenie powoduje wyraźne przyspieszenie jonizacji ujemniej, tak przecież korzystnej dla nas. I właśnie dlatego ludzie zmęczeni, osłabieni, powinni brać prysznic systematycznie, a także kończyć zimnym natryskiem każdą, ale przede wszystkim ciepłą, kąpiel.

A skoro mowa o leczniczych natryskach, warto choćby w kilku zdaniach przypomnieć ich historię. Wynalazł je chłop śląski, Vincenz Priessnitz (1799-1851). Jako kilkunastoletni chłopiec spadł z wozu naładowanego sianem, złamał kilka żeber i kiedy stan jego zdrowia wydawał się być prawie beznadziejny, sam wyleczył się okładami z wody pochodzącej z niewielkiego źródełka. Odtąd Priessnitz zaczął kurację wodną zalecać innymi wieśniakom cierpiącym na różnego rodzaju dolegliwości. Wkrótce wieść o „cudownym źródle ’ spod Grafenbergu (obecnie Jasenik w Czechosłowacji) zaczęła ściągać w te okolice chorych z odległych nawet stron. Priessnitz stawał się sławny i coraz bardziej zamożny. Zdobyty majątek pozwolił mu na założenie prywatnego sanatorium, w którym chorzy biegali boso po trawie, pili systematycznie czystą źródlaną wodę, stosowali zimne kąpiele i okłady. Wyniki tych prostych zabiegów były tak rewelacyjne, że sława o sanatorium dotarła aż do Wiednia, a sam cesarz austriacki powołał specjalną komisję lekarską, która orzekła, że wszystkie stosowane przez Priessnitza metody leczenia godne są szerszego propagowania.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>